-------------------------------------------------------------
wyszłam po zakupy, a w tym czasie siedmiolatek wyszukał w komputerze jakiś program rysunkowy i z zapałem "rysuje" jakieś roboty
ja, zajęta przygotowaniami do Świąt, ledwo odpowiadam na jego pytania
- mama, ładny robot?
- tak ładny, ale dorób mu kilka światełek, bo roboty zawsze mają różne lampki
- teraz dobrze?
- teraz jest w sam raz, ale narysuj jeszcze robota kobietę - mamy w końcu równouprawnienie :)
roboty męskie narysował wielkie i ciężkie, ale jego robot kobieta wygląda ekstra
- mama, podoba ci się?
- piękna "robota", a dlaczego nie ma nóg tylko silniki odrzutowe?
- bo ona lata tak szybko
- aha (nie ma co komentować)
nagle słyszę:
- mama chciałbym te rysunki wydrukować
- hmm, ale wiesz, chyba drukarka nie jest podłączona, może poczekaj aż ktoś z dorosłych przyjdzie (miałam na myśli starsze rodzeństwo siedmiolatka)
ups!!!
mały nie zauważył przejęzyczenia - na szczęście, bo straciłabym autorytet :(
no i sam podłączył i wydrukował
co tam będzie czekał aż dorośli wrócą do domu
i tak zawsze są zalatani szybko, i zajęci ciężko swoimi sprawami, i dziecko już od przedszkola wie, że lepiej wszystko umieć samemu zrobić ;)
nie jest łatwo być dzieckiem wsród robotów ;)
a wczoraj pomagał mi w kuchni, jak najwytrawniejszy kucharz :):)
jak robot ;) kuchenny :):)